przez Jaca » wtorek, 14 grudnia 2010, 10:40
Wczoraj rozpołowiłem silnik w osie. Myślałem że obejdzie się bez ingerencji, ale niestety (a raczej na szczęście) wystąpiły problemy ze skrzynią biegów. No i po drodze wyszło kilka rzeczy, które mnie wnerwiły maxymalnie, ale będę uzupełniał ten wątek sukcesywnie. Ogólnie jest tak, że silnik po pierwszym odpaleniu po zakupie (osa stała nieruszana ok. 20 lat!) chodził bardzo cichutko i równiótko, zero ingerencji w obroty, ale kopcił niesamowicie. W skrzyni korbowej znalazłem kopalnię oleju, czyli symeringi od razu idą na pierwszy ogień. Myślałem na początku że silnik to oryginał, i nigdy nie był rozbierany, jednak był i ktoś trochę skopał sprawę, ale o tym potem. Jest nowiusieńkie całe sprzegło - i to ze starych zapasów, także to jest git. Po zdjęciu cylindra ukazał mi się niesamowity nagar, który wręcz odpadał z każdego otworu jak węgiel w kopalni. Tłok poszedł do polerki - filc różnej grubości i drobny papier ścierny na nagar. Na moje oko tłok był anodowany - zastanawiam się czy przez taki zabieg mogłem zetrzeć warstwę ochronną tłoka, co przełoży się na jego żywotność (zdjęcia w załączniku). Na tłoku widać było po bokach ślady spalania - widocznie puszczał trochę, natomiast cylinder nie ma w ogóle progu. Zero. I teraz nie wiem co zrobić, czy zostawić to tak jak jest, czy może pokusić się o wymianę samych pierścieni. Pojęcia nie mam, czy to nominał czy szlif i nie bardzo wiem jak to sprawdzić. Ogólnie w cylindrze jest kilka rysek, ale na moje niefachowe oko, to nie jest nic poważnego. Pierścienie to też nie są "żyletki", oceńcie sami i dajcie znać co o tym myślicie.
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.