I melduję uprzejmie i z olbrzymią dumą, że "Mission Completed!"
Osa M50 jest gotowa od tygodnia. W ten oto sposób historia rodzinna 1 zdjęcia, które pojawiło się przypadkowo było iskrą, która zapaliła powrót przecudnych wspomnień błogiego dzieciństwa. Moja Mama (lat 86) dosłownie kilka dni temu aż westchnęła głęboko, jak pokazałem jej pod jej okienkiem M50-tkę w cudnej krasie pięknego majowego słońca. Jej uśmiech zachwytu od ucha do ucha był wówczas dla mnie totalnie bezcenny. Później już - przy kawce przez pół dnia opowiadała nam historie wypraw motocyklowych z Tatą. Sama też często prowadziła skuter "za młodu" jako kierowca/ czy też kierowczyni
W przyszłym tygodniu zamierzam zrobić to co przyświecało mi i całemu żmudnemu procesowi renowacji Osy M50 - jadę w pobliże cmentarza, aby pochwalić się odrestaurowaną Osą mojemu ś.p. Tacie, który odszedł od nas 01.08.2024.
Całą naszą pracę staraliśmy się robić z mechanikiem z uwagą oraz maksymalnym szacunkiem dla jakości wkładanej pracy i podzespołów. W odbudowie staraliśmy się - jeśli to oczywiście tylko było możliwe - nie działać "na skróty" i nie godzić na żadne kompromisy.
Efekt oceńcie sami.
Dla mnie - ze wszech miar - WARTO BYŁO LUDZIE, jak cholera było warto!!!
Pozdrawiam, Mariusz (CULM) Chełmno n. Wisłą (kujawsko-pomorskie)
Ps. Wielkie ukłony również dla Daniela, który jako mechanik realizował z namaszczeniem, cierpliwością i zrozumieniem mój projekt.
