przez Endrju057 » piątek, 13 marca 2020, 09:07
Oska odpala, że aaaaaaż miło, ale po kolei:
Rozebranie gaźnika, wymiana dyszy głównej na nową (tamta była chyba od początku), przedmuchanie sprężonym powietrzem kanałów, ponowna regulacja pływaka, dyszy wolnych obrotów oraz wymiana podkładki między gaźnikiem a króćcem na nową, bo poprzednia też była chyba oryginalna. Zadowolony z wykonania roboty "doskakuję" do kopniaka i dupa zimna, silnik nawet nie zagadał, świeca mokra a tu ani hu,hu.
Odpoczynek, cygarko i do roboty. Wymieniłem komorę pływakową wraz z pływakiem (dawcą był inny gaźnik), regulacja poziomu paliwa i silnik na ssaniu zagadał od razu. Po 1 minucie pracy silnika zwiększałem sukcesywnie dopływ powietrza cięgnem ssania i silnik chodził równo (nawet nie regulowałem śruby składu mieszanki, która jest wykręcona na 1,5 obrotu). Po ok 5 minutach pracy i zgaszeniu silnika, ponowne odpalanie i silnik zagadał od kopa za każdym razem. Teraz trochę ładnej pogody, przegonienie Osy, zagrzanie silnika i ewentualna regulacja.
Arthek, miałeś rację w swoich podpowiedziach. Pływak zacinał się w komorze i stan paliwa był niewłaściwy. Przed montażem gaźnika wydawało mi się że jest ok, ale jak to zwykle bywa diabeł tkwi w szczegółach.
pozdrawiam
Endrju
Kilka motocykli z czasów PRL-u, DDR-u + kilkanaście Os M52.