nikt ich na oczy nie widział to pokaże co mi się udało zdobyć i zamknąć
w swoim zamczysku.najładniejszym egzemplarzem jest chyba osa koloru
gołąbkowego ,czyli szary wpadajacy lekko w pistacjowy(dla mężczyzn
podaje dokładnie, bo kobiety podobno intuicyjnie zawsze wiedza o który
kolor chodzi
do oryginały zaledwie kilku śrubek i zżółkniętego wężyka
paliwowego.druga beżowa podobnie do poprzedniej ,ma nawet osłonę
termiczna pod gaźnik ,malowaną miała tylko osłonę tzw kokon ,proponuje
nazwę odpowiedniejszą
nie będzie jadł przecież.co do osłony termicznej gaźnika pierwszej osy
,być może po prostu nie powinno jej być bo jest z roku 64 ,a beżowa z 63
i ją ma. obie pełna dok.komplet kluczyków ,książki gwarancyjne i... dwa
piloty do drzwi. żart
trzecia -zielona to 150ka z 61 roku,pomalowana na sprzedaż bez
rozmontowywania na szczęście zresztą.kilka rzeczy podmienionych,np gaźnik
pionowy z osy 59rok przerobiony na poziomy i kilka śrubek nieoryginalnych
,oraz kedry o które zwracam się z prośba by mi ktoś pokazał wzór jakie
miały być w tym roczniku.wiem ,ze w klapce schowka jakby wężyk ,bo obudowa
lampy jest alu ,a przekrok ,a osłony ,a kolory???
czwarta to tez 150 z 62 żółciutka .troszkę ma braków ,w niej mam
cylinder przerobiony na 175 ,który właśnie oddałem do ponownego
,pierwszego szlifu(tu paradoks z cyframi)kiedy uruchomię ten silnik na
gaźniku g20 opisze jakie średnicę otworków mieszanki biegu jałowego
trzeba wykonać i jak zestroić gaźnik aby pracował dobrze na przy
większym tłoku(temat ten poruszałem w innym dziale i myślę ,ze jest to
do zrobienia.
piata to ta fioletowa.brzydko się prezentuje ,ale ma dość dobrze zachowana
galanterię i będą z niej ludzi,jest z 65 roku.kiedyś skompletuje ja na
oryginał w bardzo wysokim stopniu ,jak 3 pierwsze wymienione.
szósta to gdzieś w kacie widać błękitne blachy pomalowane ,ale wszystko
jak psu w d. trzeba robić od nowa .troszkę braków ,więc postanowiłem ,ze
to właśnie ona odda detale oryginalne innym a zostanie uzupełniona jak
najlepszymi współczesnymi zamiennikami,by była bardzo oryginalna ,ale
użytkowo ,a nie muzealnie.myślę że złożenie jednej osy do celów
bardziej wizualnych i użytkowych jest dobrym pomysłem ,a reszta osek
niech odpoczywa i zdobywa coraz to nowe śrubki dzielące je od stanu w
jakim wyjechały z fabryki. może nie będą powalały na kolana lśniącym
lakierem i chromem ,ale będą przez to bardziej prawdziwe niosąc na sobie
ślady fabryki prze która każdy detal został wyprodukowany i złożony
,oraz lat przez które ukrywały się po garażach by nie zostały dojechane
i zezłomowane.
o WFMkach nie bedę pisał bo to temat na cały wieczór i nie na to forum, można by rzec ,ze je choduję ale opowiem
anegdotke o chłopie. powieśił chłop konie na ścianie i krzyknął -wiśta!
dołączam fotki ,narazie mam tylko takie.to bure to moja kocica ,nazywa sie Kizior,a pierwsza fotka to moja poprzednia pasja,która troszkę ustąpiła na rzecz WFM i Osy,ale to jeszcze nie wdszystko i to nie jest nasze ostatnie słowo!Poza tym jestem normalnym facetem
