Postawiliśmy ją z boku bo było sporo interesantów i czekamy sobie cierpliwie w kolejce.
Jak to bywa zawsze znalazło się kilku co taki motór miało kiedyś i dawaj historyje opowiadać
W końcu moja kolej podchodzi gość z dowodem do mojej "pralki" popatrzył z prawej lewej i pyta:
"światła działają, sygnał, hamulce?"
- "Tak proszę pana"
Po czym sprawdził czy numery się zgadzają na tabliczce i dowodzie i poszedł sobie.
Nawet nie odpalałem sprzętu szczęśliwy więc odebrałem podbity dowodzik i wychodzę na zewnątrz z shl.
Założyłem kask, zapiąłem kurtkę, przelałem i włożyłem kluczyk kopnąłem raz - cisza, drugi - cisza
o kurcze co jest??? Nawet na pych nie odpaliła w końcu zrezygnowany zatrzymałem się.
Okazało się że za mało ją przelałem bo rozkręciłem świecę i była sucha. Gdy mocniej ją przelałem odpaliła od razu.
Nie wiem jaka była mina technicznego bo nie miałem odwagi patrzeć w tamtą stronę no ale cóż zdarza się i tak.
Muszę w tym miejscu powiedzieć że podczas mojej jazdy to był JEDYNY raz gdy zawiodłem się na sprzęcie i miałem niezłego pietra co robić.
Wcześniej i później nie miałem żadnych problemów ale nauczony doświadczeniem teraz kopię na sucho tzn bez kluczyka gdy jest przelana i dopiero po kilku takich suchych uderzeniach naciskam kluczyk i od razu odpala. (Podobnie odpala się Junaka
