wymontowaliśmy fotel pasażera, pół tylnej kanapy i "bobslejem" ruszyliśmy w drogę.
po drodze oczywiście nalewakowy na stacji wy...mał nas na kilka litrów wachy - kupię AK-47 tak przy okazji jakby ktos miał-, zjedlismy dobry oboadek i szczęśliwie dotarliśmy na miejsce.
właściciel oski P. Stanisław, wraz z synem byli bardzo pomocni przy pakowaniu samochodu, kawa, ciasto, rozmawialiśmy chyba z 2 godz...same spisanie umowy to była już tylko formalność...
a wogóle to jak się to wszystko zaczeło...
od dawna myślałem o jakimś wehikule z poprzedniej epoki - zawsze kręciły mnie warszawy, ale jak zawsze jest więcej przeciwności niż byśmy chcięli i mogli zniesc...
niedawno rozmawiałem z kol. Michałem, poruszył temat kładów, fajna sprawa, tylko u nas nie ma gdzie sie tym poruszać...
ta rozmowa mnie natchnęła do działania...osy zawsze mi się podobały wiec nalezalo znalezc tylko odpowiednia sztuke...
w ruch poszedł uncle googl, alledrogo, gumowedrzewo, miałem jeszcze zakupić ofertke. zastanawiałem się nad 3 oskami jakie udało mi się wynależć, aż tu w piątek wieczorkiem dzwoni telefon.
rachu ciachu, fotki mailem, cena przystepna, w sobote rozmowa z kol. Michałem i niedzielka w drodze
teraz garaż stał się mniejszy (samochód bedzie sie musiał chyba pod chmurke wyprowadzić:-) ) ale mam swojego OWADA :-]
kol. Michał zadeklarował aktywną pomoc przy renowacji, mamy plan polatać od wiosny (mam nadzieję ze tej 2010...)
po październiku (termin obrony mgr) trza zakasać rękawy i do dzieła...
a Pan Michał już o junaku mysli...
