to prawda, że wszystko nabiera ceny, a i ogólnie ludzie stają się bardziej świadomi, może nie tyle świadomi (bo to złe określenie), ale nakręcani właśnie takimi aukcjami i podpatrzeniami, że gdzieś tam, coś tam to poszła za tyle i tyle. ciekaw jestem gdzie jest granica tego wszystkiego... z drugiej jednak strony wiem, że granice ustalają sami kupujący i oferenci, jak to chyba wcześniej już niejeden z nas napisał.
ogólnie drogi gips się z tego robi, ale co tam. myślę, że w pewnym momencie rynek się nasyci. już teraz widać, że niektórzy pasjonaci/kolekcjonerzy wyprzedają swoje kolekcje i wydaje mi się, że wcale nie tak łatwo jest sprzedać te perełki... a niestety ze starym jest zawsze tak samo - nigdy się nie wyjmie tyle kasy ile dany sprzęt rzeczywiście pochłonął (chyba każdy z nas to wie

), nie wspominając już o poświęconym czasie, robocie, zabieganiu itp. oczywiście wiadomo - wyjątkiem są typowe unikaty.
OSA M50 '62 (powooolny proces renowacji), Suzuki GSX400E '86 (do jazdy), Romet Ogar 205 '87 (nowy nabytek - full oryginał), Motorynka Pony 50-M-2 '84 (do zabawy - otatnie zabiegi kosmetyczne), Komar 2350 i MZ ETZ150 '90 (do wspomnień...)