rzecz ma sie nastepujaco (szczegolowa rekonstrukcja wydarzen):
- polaczylem instalacje, stacyjke i akumulator (jak sadze) zgodnie ze schematem, na poczatku wszystko dzialalo (wszystkie swiatla oprocz glownego, tak jak ma byc oraz podswietlenie zegara i kontrolki), tylko klakson nieco niedomagal (po nacisnieciu guzika slychac bylo tylko krotki, cichy brzek) i swiatla zapalaly sie po wyjeciu kluczyka ze stacyjki, tej oryginalnej, bo ta nowa ze Skutera w ogole jest jakas dziwna
- za ktoryms razem po nacisnieciu guzika klaksonu, cala instalacja padla, po odlaczeniu akumulatora i kombinacjach ze stacyjkami, instalacja wrocila do normy (tzn. do stanu poprzedniego z zalozona stara stacyjka), z tym, ze w pewnym momencie przez chwili palily sie WSZYSTKIE swiatla (nie pamietam czy przy wsadzonym kluczyku czy nie), lacznie z drogowym, stad tytul tematu
- za ktoryms razem, po nacisnieciu przycisku klaksonu, instalacja umarla i nie zyje, co ciekawe, jakims dziwnym sposobem nie ma pradu na czerwonym kablu. ktory idzie bezposrednio z akumulatora, mimo tego ze sam akumulator prad podaje
w tym momencie skonczyl mi sie czas operacyjny i musialem wrocic do deszczowej Brytanii, myslalem troche nad tym i poza teoria ze zle zlozylem klakson, co powoduje jakies zwarcie, nie wpadlem na nic innego...
i o co chodzi z tymi swiatlami po wyjeciu kluczyka?
pomozecie?
