Panowie, niedawno przerabiałem temat żarówek w swojej Osie. Praktyka wyglądała tak, najpierw przepalały mi się żarówki 6V 25/25W i to zaraz po odpaleniu silnika. Spaliłem kilka sztuk ale położyłem to na karb ich kiepskiej jakości. Następnie zacząłem eksperymentować z żarówkami 12V. Zarówno 12V 25/25 jak i 12V 35/35 przepalały się również. Jedne szybko, inne poświeciły trochę i też się przepalały (najdłużej działał Philips 12V 35/35). Próbowałem też z żarówką Led - działała poprawnie ale kolor śwatła jakoś nie pasował mi do Osy. Podszedłem więc do tematu od strony teoretycznej. Oto co wywnioskowałem:
Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest to, że nie wolno traktować cewki jako źródła prądu stałego!!! I nie chodzi tu tylko o zależność napięcia od obrotów silnika, ale przede wszystkim od jej obciążenia. Cewka im bardziej obciążona tym większe generuje napięcie. Inaczej mówiąc im większy opór odbiornika, tym większe na nim napięcie. Zastosowane w Osie cewki przystosowane są do żarówki 6V 25/25W, czyli do oporu około 1,44 ohma (włączone tylko światła mijania) i dla takiej żarówki podana jest ich charakterystyka w instrukcji naprawy. Jeżeli zastosujecie żarówki 12V, 25W lub 35W zwiększycie opór odbiornika odpowiednio do 5,76 i 4,11 ohma, czyli kilka razy więcej niż dla żarówki 6V 25/25. Pytanie: co dzieje się z napięciem na takiej żarówce? Na pewno jest dużo większe niż 12V, skoro oba rodzaje się szybko spaliły (Philips po 20 km jazdy).
W moim przypadku rozwiązaniem okazała się żarówka za 3 zł - awina 6V 35/35W. Jej opór to jedynie 1,03 ohma, a więc i napięcie mniejsze niż na 6V 25/25W. Nie świeci ona może rewelacyjnie ale przynajmniej działa bez zarzutu już 150 km
