Witam.
Wiem, iż temat pojawiał się już na forum, jednak postanowiłem opisać mój problem.
Moja Osa M50 odpalała bez większych zarzutów do momentu, gdy pół roku temu zaliczyliśmy mały wypadek. Rozebrałem praktycznie 3/4 Osy. Gdy ponownie ją poskładałem, pojawił się problem z odpaleniem. Odpaliła na chwilę, po czym zgasła i nie mogę już jej odpalić. Zakupiłem nową cewkę W.N. - nie pomogło. Wymieniłem przerywacz i kondensator, założyłem nowy przewód zapłonowy. Posprawdzałem instalację elektryczną, przerywacz jest prawidłowo odizolowany, przerwa ustawiona, stacyjka podłączona prawidłowo ( nawet ją pominąłem dla wykluczenia uszkodzenia ). Zdjąłem fajkę i próbowałem na krótko, czy iskra się pojawi. Kupiłem drugie magneto ( doczytałem, iż nadmierne rozmagnesowanie powoduje brak iskry ), ale nie pomogło. W Osie jest zamontowany iskrownik z 4 cewkami, magneto 3106.
Jestem miłośnikiem oryginału, ale jeśli nie uda się uruchomić silnika, będę musiał zamontować CDI ( choć bardzo nie chcę ).
Jakieś pomysły? I czy akumulator pośrednio wpływa na odpalanie? Mój padł i narazie jestem na etapie poszukiwania dobrego ( obecny wytrzymał tylko 5 lat ).
