Przeczytałem wszystko co znalazłem u was na forum, także to co zostało 'zalinkowane'.
kilka lat temu na moto-bazarze zakupiłem SHL z 64, dostałem dowód rejestracyjny "do ręki", umowa "kupna- sprzedaży" miała być dostarczona drogą pocztową, gdyż kupowałem przez pośredników (dwóch facetów jeździ po wioskach i wyciąga z szop i stodół takie różne smaki). Niestety kontakt się urwał, jako młody i głupi pomykałem sobie po polnych dziurach i ścieżynach nie przejmując się tym zbytnio- nie doprowadziłem sprawy do końca. Po jakimś czasie zechciałem zarejestrować SHL'ke, oczywiście nie mając umowy kupna-sprzedaży jest to nie możliwe. Po danych w dowodzie rejestracyjnym, poprzez urząd gminy w której mieszkał właściciel, dowiedziałem się że facet nie żyje.
Mam motocykl już sześć lat więc wymyśliłem żeby 'zasiedzieć motor':
http://www.podkowa98.pl/strony/text02.htmJednak według tego co jest tam napisane, tak czy siak lepiej mieć umowę kupna-sprzedaży aby uniknąć sprawy spadkowej. W zeszłym roku, kiedy intensywnie zajmowałem się sprawą, żyła żona właściciela, wiem że mają dzieci.
Mam zamiar wybrać się do szacownej małżonki i spisać umowę kupna sprzedaży z nią, bądź ze spadkobiercą (jeśli takowy został ustalony). Jeśli spiszę umowę ze spadkobiercą czy potrzebuje od niego jakiegoś dokumentu potwierdzającego jego prawo do spadku?
Z kolei jeśli spiszę umowę z żoną właściciela, a ona w między czasie mi umrze to mam znowu kłopot, z tym że jeśli wcześniej przejmę motocykl drogą sądową poprzez "zasiedzenie", to nie będzie interesowało mnie to wydarzenie, prawda? (jakby nie było smutne poniekąd).
Moje pytania są następujące:
Z kim podpisać umowę tak aby 'zasiedzieć' motocykl?
Czy jeśli jest ustalony spadkobierca i podpiszę z nim umowę kupna-sprzedaży, to czy potrzebuję dokumentu potwierdzającego, że "spadkobierca to rzeczywiście spadkobierca"?
macie jakieś ogólne rady?
PS: tak przy okazji, mając dowód i umowę kupna-sprzedaży z żoną właściciela lub jego dzieckiem (ale nie prawnym spadkobiercą, bo załóżmy że takiego nie ma), czy mogę rejestrować motocykl czy muszę najpierw go "zasiedzieć"?