Ja ,jak juz informowałem swoją Ose znalazłem,a było t0 ok.10 lat temu,Jako pracownik ADM,dostałem kiedyś z kolegami zlecenie na uprzątnięcie piwnicy,po prostu ktoś się wyprowadził a piwnicy nie zdał.Pojechaliśmy tam,kłódka trach nożycami,zaglądamy a tap pier....nik nie z tej ziemi,zaczynamy wynosić ,patrze atam pudła i worki z jaimiś klamotami,zaglądam a tam motur

.Koledzy chcieli go odrazu na złom,ale postawiłem im butelke i zmienili zdanie.Zabrałem ją i przeleżała u mnie jakieś5 lat w garażu(na początku nie miałem do niej serca,wolałem stare,ciężki motocykle).Potem się ożeniłe i żona dowiedziała się o Osie,i dawaj mi strugać kołki na głowie że Osa jeszcze nie wyremontowana.Chciał nie chciał ,wziołem się za remont,jak zobaczyłem pierwsze wyniki ,to nie można mnie było z garażu wyciągnąć a jak silnik zagadał pierwszy raz jeszcze przed remontem(zapomniałem dodać że Osa przeleżała jakieś 20 lat w tych pudłach i workach)to radocha byłaża HO HO!.Niektórzy pytali kiedy ja znalazłe czas na robienie dzieci

.Remont trwał 3 lata,raz szło szybciej raz wolniej.Aż w końcu nadszedł upragniony finał,No i zaczeły się schody z rejestracją,sprawa sądow a o zasiedzenie trwała 2lata,w dwóch instancjach,no i przegrałem .W międzyczasie Osa jeżdziła na papierach WSK-i szwagra.No i wrescie światełko w tunelu ,ustawa na mocy której można rej estrować zabytki bez dow.rej.w międzyczasie odnalazłem córke właściciela(zmarłego ,jak się okazało) i spisałem z nią przez tel. umowę.Teraz historja najnowsza,Osa zarejestrowana na żółte blachy,i śmigamy
