Poprawiamy fabrykę?

Ogólna dyskusja na temat Osy

Poprawiamy fabrykę?

Postprzez stryjmieczyslaw » piątek, 13 stycznia 2012, 21:53

Szanowni Państwo!
Powoli będę zaczynał składać swoją Oskę. Pięknie rośnie zawartość pudełka "elementy gotowe do montażu". I tu nasunęło mi się pytanie natury etyczno-techniczno-filozoficznej. Proszę o cierpliwość w czytaniu, bo najpierw trochę wstępu historycznego. Osę miałem od 1972 roku, a więc miała 9 lat, czyli z dzisiejszego punktu widzenia "nówka". Jej poprzedni właściciel serwisował ją w ASO. Tak, tak, było coś takiego! A więc z definicji była to Osa "full original". Robiłem przy niej wszystko sam, więc pamiętam wszystkie części. I tu pojawia się pytanie. Panie i Panowie, poprawiamy fabrykę? W bardzo wielu naszych Osach różne elementy, które w oryginale nie miały żadnych powłok galwanicznych, widzę chromy, różne polerki itd. Podobnie z elementami czarnymi. Przecież z fabryki wychodziły lakierowane, a nie w proszku. Jak więc postępować, chcąc być jak najbliżej oryginału? Korzystać z postępu technologii i upiększeń czy nie? Wypowiedzcie się proszę, bo sam nie wiem.
Osa M52, Moto Guzzi Breva 1100, BMW Scarver, Honda Rebel, MZ Trophy.
Avatar użytkownika
stryjmieczyslaw
 
Posty: 399
Dołączył(a): niedziela, 10 stycznia 2010, 20:34

Re: Poprawiamy fabrykę?

Postprzez kpt-bomba » sobota, 14 stycznia 2012, 00:07

ja bym nic nie dodawał ,a już na pewno nic co można zobaczyć z zewnątrz.myslę ,ze najładnej wyglądala by Osa tak odnowiona ,zeby mozna bylo komuś wcisnąć,ze to osa która w szafie przestała 50 lat bez udzialu światla i wilgoci,niby nowa ,ale nie taka jakby ja dziś wyprodukowano,bo leciutko matowa,tworzywa lekko przyżólknięte no i śrubki wszystkie takich kształtów jak być powinny.to naprawdę piękny widok.aaa osy nie były idealnie wyszpachlowane .np niektóre spawy osłon byly tylko jakby zaciągnięte szpachlą i tak wygląda najlepiej. jednak miały troszkę chromu i to nawet na znalu ,wiec nie bylo tak całkiem jak u ruskich
Tomasz Grzegorczyk tel 888197233
33xOSA.31xWFM M06.Wózek WFM Osy.6xGazela.Peugeot Bima.Terrot ETD,EP,L175, FLG250,2xHCTL,HDL,RGSTA,VMS.Griffon175.Triumph Bonneville.AJS M20.Wiatka. 2xCezeta502.Heinkel102A1.MotobecaneC45B,2xU2C,C45S.Magnat Debon M3l,M347,M4td,VMS.2xStarlette.
Citroen-DS19,SM-Maserati
Avatar użytkownika
kpt-bomba
 
Posty: 683
Dołączył(a): sobota, 12 listopada 2011, 01:17
Lokalizacja: Kazimierz Dolny-Parchatka

Re: Poprawiamy fabrykę?

Postprzez towot » sobota, 14 stycznia 2012, 13:33

Faktycznie jest to dylemat. Wiadomo, że najbardziej wartościowsze Osy są zachowane w stanie oryginalnym, ale wiadomo, że nic nie jest wieczne i czasem wymaga remontu, lub całkowitej restauracji. Moim zdaniem motocykl powinien być robiony "na oryginał", ale czasami są jakieś "ale". W trakcie eksploatacji mojego motocykla najwięcej problemów sprawił mi iskrownik, więc zastanawiałem cię, czy nie zrobić tutaj jakiejś podmianki i nie wsadzić czegoś nowszego, bardziej niezawodnego. Na razie wszystko działa, ale wyjeżdżając z domu na przejażdżkę zawsze zastanawiam się czy wrócę Osą, czy obok niej. Z drugiej strony, iskrownika nie widać, nawet po zdjęciu kokona, więc moim zdaniem zastąpienie go jakąś nowocześniejszą konstrukcją nie byłoby jakimś strasznie ciężkim przewinieniem. Przecież odnawiając motocykl i tak nie zrobimy go "na 100% oryginał". Rozważając to w bardzo ortodoksyjnych kategoriach, można stwierdzić przecież, że chociażby Inny skład chemiczny mają lakiery, gumy, inna jest dziś technologia wykonywania powłok galwanizacyjnych. Kiedyś chromy były robione zgodnie z Polskimi Normami, a dzisiaj prywaciaż robi, aby szybciej i aby tańszym kosztem, a pasjonat i tak płaci za to ciężkie pieniądze, bo chromów sobie nie zrobi we własnym zakresie. Z tego też względu uzasadnione wydaje mi się twierdzenie, że zabytku nie da się odrestaurować w 100% w ścisłym tego słowa znaczeniu. Można dążyć do stanu jak najbliższego oryginałowi. Z drugiej strony my, jako pasjonaci w naszym przypadku akurat Os, uważamy je za motocykl piękny i (prawie) doskonały. Osy mają cieszyć nasze oczy, lubimy się nimi chwalić i je pokazywać. Są naszymi perełkami, które cały czas w jakiś sposób "dopieszczamy". Z tego powodu jeden chromik więcej niż w oryginale, czy jakaś część dodatkowo wypolerowana jest dużym przewinieniem??? Zdań będzie tyle ilu jest posiadaczy Os.W końcu nie jest to jakaś ingerencja w konstrukcję motocykla. Z drugiej strony nie powinno się też przesadzać, w końcu osa to nie drzewko choinkowe, świecące się z daleka. Konkludując chciałbym stwierdzić, że moim zdaniem dopuszczalna jest wymiana części, którą bym nazwał notorycznie sprawiającą problemy. Jeśli chodzi o dodatkowe powłoki galwanizacyjne w zasadzie też, jeśli oczywiście są zdobione ze smakiem, ale to już kwestia ocena każdego człowieka. Ponadto jeśli chodzi np o kolory malowania, to podtrzymuję swoją opinię wyrażoną tutaj: viewtopic.php?f=10&t=979 a zwłaszcza ostatnie zdanie. Pozdrawiam!!!
towot
 
Posty: 1315
Dołączył(a): poniedziałek, 27 grudnia 2010, 21:52

Re: Poprawiamy fabrykę?

Postprzez Borewicz » sobota, 14 stycznia 2012, 15:03

Pełnym oryginałem jak dla mnie można nazwać motor nie remontowany w stanie fabrycznym. Motor po restauracji nigdy już nie będzie tym pełnym oryginałem. Różne są podejścia co do odstępstw od oryginału jedni trzymają się go jak tylko można, a inni podchodzą do tego lżej. Idąc dalej jeśli chcemy mieć na prawdę oryginał po takiej restauracji powinniśmy użyć oryginalnych śrubek, podkładek nakrętek itp. Ja nie podchodzę w taki sposób do swojej Osy ma mi się nią jeździć wygodnie, a nie mordować się w imię oryginalności, dlatego poprawiam fabrykę w miejscach gdzie dała ciała. Chodzi mi tu głównie o silnik i elektrykę , cała reszta tego motocykla jest na prawdę przyzwoita nawet w dzisiejszych czasach. Sam zastępuje org zapłon na inny, gaźnik i pare innych dupereli. Jeśli motocykl ma być " od niedzieli " to oryginalność w jak największym stopniu jest wskazana cieszy oko ;), ale jeśli chce się troche pojeździć to lepiej zrobić parę odstępstw od oryginału.
http://www.bikepics.com/members/szczepanwsk/63osa/ - renowacja skutera Osa.
WFM OSA M52 1963
WSK M06b1 S32' 1971 - http://www.bikepics.com/members/szczepanwsk/71wsk12500/
SHL M11W
Avatar użytkownika
Borewicz
 
Posty: 63
Dołączył(a): niedziela, 25 września 2011, 20:14
Lokalizacja: Gródki k. Działdowa

Re: Poprawiamy fabrykę?

Postprzez stryjmieczyslaw » sobota, 14 stycznia 2012, 15:34

No to pomóżcie mi chociaż podjąć jedną, kluczową decyzję: rama i reszta "czarnych" - lakier, czy proszek?
Przekonujące uzasadnienia mile widziane.
Osa M52, Moto Guzzi Breva 1100, BMW Scarver, Honda Rebel, MZ Trophy.
Avatar użytkownika
stryjmieczyslaw
 
Posty: 399
Dołączył(a): niedziela, 10 stycznia 2010, 20:34

Re: Poprawiamy fabrykę?

Postprzez towot » sobota, 14 stycznia 2012, 16:13

Ja ramę mojej Osy malowałem zwykłym lakierem, ale teraz był dał do proszku i tak zrobię z motorem dla żony. Do proszku pójdą też koła. Lakier proszkowy jest dużo, dużo trwalszy, podczas procesu wypalania wgryza się w metal. Ostatnio lakierowałem w ten sposób felgi do innego motoru, zakładałem opony (oczywiście smarując ją wcześniej) i żadnych śladów zarysowania. Przy lakierze tradycyjnym to by nie przeszło. W końcu motor się restauruję (czyt. ładuje sporo kasy) nie po to żeby zaraz robić wszystko od początku.
towot
 
Posty: 1315
Dołączył(a): poniedziałek, 27 grudnia 2010, 21:52

Re: Poprawiamy fabrykę?

Postprzez Czaja » sobota, 14 stycznia 2012, 19:16

ja maluje akrylem. Dlaczego? Wyobraźcie sobie sytuację gdy dojdzie do zarysowania i odpadania farby akrylowej i proszku. Akryl zretuszujesz małą zaprawką a proszek to ciężka sprawa bo odpada płatami i nigdy nie da się tego dobrze ogarnąć.

Ma ktoś inne zdanie?
[Boguś]
M 52 64'
SHL M05 54'
DKW KS 250 37'
BMW R 25/3 55'

BMW 501 54'
MERCEDES W189 58'
Avatar użytkownika
Czaja
 
Posty: 505
Dołączył(a): poniedziałek, 8 lutego 2010, 22:29
Lokalizacja: Bytom

Re: Poprawiamy fabrykę?

Postprzez Borewicz » sobota, 14 stycznia 2012, 20:05

Ja będę malował proszkiem jeśli znajdę jakiś dobry zakład czarne elementy osy. Jeśli nie to jade akrylem. Proszek raczej ciężko jest uszkodzić.
http://www.bikepics.com/members/szczepanwsk/63osa/ - renowacja skutera Osa.
WFM OSA M52 1963
WSK M06b1 S32' 1971 - http://www.bikepics.com/members/szczepanwsk/71wsk12500/
SHL M11W
Avatar użytkownika
Borewicz
 
Posty: 63
Dołączył(a): niedziela, 25 września 2011, 20:14
Lokalizacja: Gródki k. Działdowa

Re: Poprawiamy fabrykę?

Postprzez towot » sobota, 14 stycznia 2012, 20:49

Zgadzam się z Borewiczem, że proszek daje trwalszą i twardszą powłokę i tak łatwo wcale nie odpryskuje, patrz: felgi samochodowe. Poza tym, jak mawiał prezydent: "Czarne jest czarne,...", ale do rzeczy, malujesz proszkiem ramę i inne pierdoły na czarny połysk, więc jak coś się stanie - zarysujesz lub obtłuczesz, kupujesz czarną farbę i retuszujesz. A te elementy nie są aż tak eksponowane jak karoseria.
towot
 
Posty: 1315
Dołączył(a): poniedziałek, 27 grudnia 2010, 21:52

Re: Poprawiamy fabrykę?

Postprzez hoks » poniedziałek, 16 stycznia 2012, 14:29

proszek/akryl - i tu i tu są wady i zalety, o których pisali przedmówcy.
w moim mniemaniu jednak, ramę, koła i inne (wewnętrzne) części karoserii zdecydowanie oddam do proszkowania - będzie super twarda powłoka i trzeba by chyba solidnie młotem obijać lub czymś ostrym drapać, żeby zaczęło odpadać. jeśli naaaaawet coś odleci to też można miejscowo zaprawić akrylem (i nawet delikatnie zaszpachlować jak potrzeba).
weźcie też pod uwagę, że przy składaniu bambetli w całość rama też "dostaje po łbie" - wkładasz silnik - możesz obić, mocujesz śrubki - a to śrubokręt się luzgnie, a to klucz smyknie, zawsze coś gdzieś poleci, że drapnie akryl, choćby nie wiem jak uważać, natomiast farby proszkowej tego typu incydenty nie ruszą.
a "zewnętrzny płaszcz" do Osy to w przyszłości chyba jednak akrylem będę traktował - tu chyba walory estetyczne biorą górę, a wydaje mi się, że porządny i ładny akryl lepiej wyjdzie niż proszek.

co do pytania z tematu ogólnie - też jestem za pewnymi drobnymi modyfikacjami w aspekcie "użytkowym" (żeby było wygodniej, mniej awaryjnie itp.) - po to mamy pewne nowe konstrukcje/rozwiązania/techniki, żeby z nich korzystać, a nie psuć sobie nerwy "ot tak dla zasady, bo ktoś kiedyś tak wymyślił". oczywiście z umiarem rzecz jasna :twisted:
a tak na serio to i tak jest sprawa każdego właściciela z osobna - zrobi jak chce...
OSA M50 '62 (powooolny proces renowacji), Suzuki GSX400E '86 (do jazdy), Romet Ogar 205 '87 (nowy nabytek - full oryginał), Motorynka Pony 50-M-2 '84 (do zabawy - otatnie zabiegi kosmetyczne), Komar 2350 i MZ ETZ150 '90 (do wspomnień...)
hoks
 
Posty: 172
Dołączył(a): czwartek, 27 października 2011, 10:31
Lokalizacja: śląskie


Powrót do Ogólnie o Osie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron