Szanowni Państwo!
Powoli będę zaczynał składać swoją Oskę. Pięknie rośnie zawartość pudełka "elementy gotowe do montażu". I tu nasunęło mi się pytanie natury etyczno-techniczno-filozoficznej. Proszę o cierpliwość w czytaniu, bo najpierw trochę wstępu historycznego. Osę miałem od 1972 roku, a więc miała 9 lat, czyli z dzisiejszego punktu widzenia "nówka". Jej poprzedni właściciel serwisował ją w ASO. Tak, tak, było coś takiego! A więc z definicji była to Osa "full original". Robiłem przy niej wszystko sam, więc pamiętam wszystkie części. I tu pojawia się pytanie. Panie i Panowie, poprawiamy fabrykę? W bardzo wielu naszych Osach różne elementy, które w oryginale nie miały żadnych powłok galwanicznych, widzę chromy, różne polerki itd. Podobnie z elementami czarnymi. Przecież z fabryki wychodziły lakierowane, a nie w proszku. Jak więc postępować, chcąc być jak najbliżej oryginału? Korzystać z postępu technologii i upiększeń czy nie? Wypowiedzcie się proszę, bo sam nie wiem.
