Jeżdżę Osą

Ogólna dyskusja na temat Osy

Jeżdżę Osą

Postprzez arthek » poniedziałek, 4 kwietnia 2011, 13:33

Coraz więcej osób kończy remonty Os i tym samym wyjeżdża na pierwsze wojaże.
W związku z tym , że nie ma wątku na którym moglibyśmy się dzielić spostrzeżeniami z samej eksploatacji Osy w ruchu drogowym, więc pozwoliłem sobie założyć taki wątek.
Sam opisałem w tym wątku:
viewtopic.php?f=10&t=177&p=6441#p6425
....wrażenia z pierwszych jazd Osą po dwuletnim remoncie.
Następne będe zamieszczał tu.
Namawiam Was do opisywania co denerwuje w trakcie eksploatacji , co cieszy , co jest nieprzemyślane konstrukcyjnie , co i jak działa , jak chodzi , co jest normą a co nie.
Pisałem już o słabym wyczuciu wrzucanego biegu .Nie wiadomo czy już wszedł czy nie.Zrzucam to na karb długiej dźwigni i pręta , przenoszącej nacisk stopy w trakcie zmiany biegu na wałek zmiany biegów.Podobnie jest u Was ?

Wiem ,że wielu z Was nie pochwali mojego zachowania ale.....
Wczoraj korzystając z pięknej pogody wjechałem sobie Osą , aby troszkę ją podocierać ( 150 km od remontu) i pokręcić się trochę po okolicy bez celu .
Lecąc sobie "sześćdziesiątką" jak przystało na dotarciu, nagle usłyszałem za sobą jazgot kręcącego się wysoko dwusuwa.....
Rzut oka na lusterko wsteczne ......
Patrzę - jakiś "młody -gniewny" zbliża się na współczesnym skuterze w dość szybkim tempie , zdradzając ruchami ciała , chęć wyprzedzenia mnie i pozostawienia na pobitym polu....
Decyzja moja była spontaniczna - pokażemy mu "żądło" ;-) :twisted:
Manetka gazu przestawiona w pozycję "full", do moich uszu dobiegł głośny szum zasysanego powietrza przez filtr .
Osa, o dziwo w miarę ochoczo ruszyła do przodu.
Na plecach słyszę już oddech konkurenta.....
Rzut oka na prędkościomierz....65 km/h .....potem "skakanie " wskazówki, za chwilę 75km/h ......konkurent zrezygnował z wyprzedzania, chowając się za mnie.... 8-)
Ja nie odpuszczam.....wskazówka kiwając się przekracza 80 km/h i co prawda nadal opornie ale pnie się w górę dalej ......dolatujemy do rozwidlenia dróg , ja zwalniam i konkuret również....
Rzut oka na siebie , ja skręcam w lewo, on skreca w prawo machając mi na pożegnianie uniesionym kciukiem do góry....
BABCIA Osa dała radę ;-) :twisted:
Wiem , wiem .....niektórzy powiedzą , że weteran służy do kontemplacyjnej jazdy a nie ganiania się z innymi skuterami......
Wiem , ale przecież to Osa , która ma w naturze pokazywanie żądła ......natury się nie oszuka ! :mrgreen:
Tak oto skończyła się walka wiekowej "stosiedemdziesiątki piątki" z współczesną ...podrasowaną "pięćdziesiątką" .

Osa zniosła gonitwę dzielnie mimo "okresu" docierania, oraz 46 "wiosen" . :D
Ostatnio edytowano wtorek, 22 kwietnia 2014, 06:48 przez arthek, łącznie edytowano 1 raz
Osa M52 -65r, M52-63 r
Avatar użytkownika
arthek
 
Posty: 1798
Dołączył(a): wtorek, 21 kwietnia 2009, 21:45
Lokalizacja: TK

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez Bandurko » poniedziałek, 4 kwietnia 2011, 13:53

No cóż rozumiem Cię w pełni i podpisuję się pod taką postawą obiema kończynami. Adrenalina zwykle bierze górę na zdrowym rozsądkiem i to nie ważne, czy jest to docieranie czy zwykła eksploatacja. Manetkę odkręca się zawsze jak jakiś młodociany zabiera się za wyprzedzanie. Ja tak miałem z moją SHLką i raz przez zbytniu hurra optymiz ją przytarłem :(.
A pomysł na wątek bardzo slyszny.
OSA M52 1963 i jeszcze kilka dwukołowych piękności na dokładkę
Avatar użytkownika
Bandurko
 
Posty: 316
Dołączył(a): czwartek, 19 lutego 2009, 17:58
Lokalizacja: Pakosław

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez mwasiu » wtorek, 5 kwietnia 2011, 14:02

może to troszkę za wcześnie ale otwarcie w pełni przepustnicy dosmarowuje silnik.
Na pewno takie chwilowe obciążenie jej nie zaszkodziło ... najważniejsze to nie przegrzać i po takiej jeździe od razu nie zamknąć manetki.
Pozdrawiam
Maciek

Ojciec boso, matka boso, a syn Osą ...
============================================================
WFM OSA M52 64'
Zundapp DB 200 36'
SHL M11 62'
Romet Pony (motorynka) 87'
Skoda 1102 "Tudor" 52'
Alfa Romeo Alfetta 73'
Avatar użytkownika
mwasiu
 
Posty: 691
Dołączył(a): wtorek, 25 stycznia 2011, 12:53
Lokalizacja: Warszawa > Kąty Węgierskie

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez arthek » wtorek, 19 kwietnia 2011, 11:54

Dziś kolejna awaria ( druga)
223 km od remontu ( od 27.03.11)
W czasie jazdy zaczęlo mi coś wyć i piszczeć :shock: .
W pierwszym odruchu pomyślałem SILNIK ! :( ....pewnie się przyciera. :evil:
Włączyłem sprzęgło , ale silnik nadal sobie pryrkocze wesoło na wolnych obrotach.....wiec to nie to.
Rzut oka na licznik a tu ...prawie setka na "budziku" :shock:
Zatrzymałem się na poboczu a setka nadal wisi na "blacie" :mrgreen:
Czyli licznik padł....
Chyba dał mu się we znaki wyscig ze "współczesnym" skuterem :lol: O dziwo , silnik dał radę a licznik "pokazał kolana" :lol:
Odkręciłem linkę i "poturlałem" się dalej , do celu już bez efektów dźwiekowych.
Po otwaricu licznika w domu , okazało się , że sprężynka włosowa okręciła się wokół wskazówki.Zginął też ogranicznik wskazówki mocowany w cyferblacie.
Po odplątaniu i wycięciu sprężynki po pokręcaiu licznikiem wskazówka działa ( kręci się wkoło skali) i licznik kilometrów.
Teraz pytanie do expertów: czy ten licznik da się jeszcze reanimować ? Czy szukać gdzieś "bebechów" ?
Osa M52 -65r, M52-63 r
Avatar użytkownika
arthek
 
Posty: 1798
Dołączył(a): wtorek, 21 kwietnia 2009, 21:45
Lokalizacja: TK

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez Jaca » poniedziałek, 25 kwietnia 2011, 22:25

U mnie pierwsza jazda po remoncie to 80 km/h na totalnie rozsypanym kondensatorze. Nie wiem jakim cudem to maleństwo rozbujało się do takiej prędkości przerywając, kichając i prychając co chwila. Ale dało radę i jeździ dalej.

Do biegów faktycznie trzeba się przyzwyczaić. U mnie skrzynia dostała całe nowe ramię zmieniacza i sprężyny, dlatego sztywno chodzi i czasem biegi trzeba "poprawiać" gdy za lekko się wbije. Ale to kwestia ułożenia się nowych części.

To co mnie wpienia na maxa to regulacja naciągu łańcucha i utrudniony dostęp do regulacji gaźnika.
Avatar użytkownika
Jaca
 
Posty: 129
Dołączył(a): czwartek, 28 października 2010, 20:42

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez arthek » środa, 4 maja 2011, 12:34

Co do regulacji naciągu łańcucha to rzeczywiście jest "letko pod górkę" ;)
Pierwszy raz regulowałem naciąg książkowo gdy Osa stała na centralce.
Po postawieniu jej na kołach i zajęciu pozycji za kierownicą z łańcucha zrobiła się struna :mrgreen:
Także regulację trzeba robić gdy Osa stoi na stopce bocznej :!:
Ustawiam właściwy luz, lekko kontruję ośkę i siadam ( zdjety jest kokon) na zbiorniku, sprawdzając naciąg.
I tak do skutku , aż luz pod obciążeniem jest właściwy. :geek:

Tak na marginesie , dziś stuknęło mi 400 km od remontu.
Obniżyłem iglicę o jeden rowek , bo trochę mi " wciągała " paliwa , coś około 4 - 4,5 L/100 km przy normalnym użytkowaniu ( 50-60 km/h).Pomiar nie jest zbyt miarodajny na przestrzeni tych 400 km , bo trochę paliwka poszło na regulacje poziomu paliwa i regulację gaźnika.
Iglicę początkowo celowo podniosłem do góry , żeby silnik miał lepsze warunki smarowania na docieraniu.

Dokładne żużycie paliwa podam jak wyjeżdżę pełny zbiornik.

Co do ustawiania gaźnika , to faktycznie jest problem z dostępem do śrub.
Ale tak to jest przy "przeszczepach" :mrgreen: ...nawet fabrycznych :twisted: Silnik przecież został postawiony na głowie : w rzeczywistości i w przenośni :lol:
Przeszczepiony z SHL M11 gotowy silnik spowodował problem z dostępem nie tylko do gaźnika , również do niektórych innych śrub ( np. spust oleju ze skrzyni biegów, wlew oleju też nie jest zbyt szczęśliwie umieszczony ) jak i niemożność zamontowania normalnego osprzętu silnika ( np. tłumika szmerów ssania i normalnego filtra paliwa ) .
Trzeba się cieszyć z tego co jest , bo naprawdę nasi inżynierownie zrobili mimo wszystko kawał dobrej roboty, mając ( i trzeba o tym pamiętać) cały czas "pod górkę". ;)

pozdr
Osa M52 -65r, M52-63 r
Avatar użytkownika
arthek
 
Posty: 1798
Dołączył(a): wtorek, 21 kwietnia 2009, 21:45
Lokalizacja: TK

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez arthek » czwartek, 12 maja 2011, 09:25

Kolejne spostrzeżenie z eksploatacji.
Przy porannym rozruchu ( szczególnie gdy jest chłodniej) typowe jest dwu , trzykrotne "kopnięcie" rozrusznikiem dla zassania mieszanki aby po włączeniu zapłonu silnik odpalił nam za pierwszym razem.
Ja odpalam rano , lub po dłuższym postoju (~ 4-5 godzin i więcej ) trochę inaczej.
Przed zgaszeniem silnika , jeśli wiem, że moto dłużej postoi i zdąży dobrze wystygnąć , robię lekką przegazówkę jednocześnie "zaciągam ssanie " (opuszczam na dół przepustnicę powietrza w gaźniku) .Po chwili wyciagam kluczyk ze stacyjki.Silnik gaśnie dostając jednocześnie "bogatszej" mieszanki.
Po kilku godzinach postoju , po nocy lub nawet po kilku dniach, wystarczy włączyć zapłon , na chwilę zatopić pływak ( ssanie włączyliśmy już uprzednio przy gaszeniu silnika) , i jednym kopnięciem odpalamy silnik bez konieczności uprzedniego "przekopywania " bez zapłonu.Silnik odpala wtedy bez najmniejszego oporu.
Testowałem to nawet w chłodne poranki na przełomie marca i kwietnia przy minus 2, 3 stopniach.
Na przestrzeni prawie 500 km od remontu , odpalam go w ten sposób właśnie jednym kopnięciem.
Polecam, rozrusznik mniej cierpi , ponieważ rano wystarczy raz kopnąć zamiast 3- 4 razy.
Osa M52 -65r, M52-63 r
Avatar użytkownika
arthek
 
Posty: 1798
Dołączył(a): wtorek, 21 kwietnia 2009, 21:45
Lokalizacja: TK

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez mucha68 » czwartek, 12 maja 2011, 17:08

A ja to robię to po prostu :D ,wciskam kluczyk,odkręcam paliwo,przelewam gaźnik,i kop góra dwa razy(w zimne dni włączam ssanie,w ciepłe nie ma potrzeby) ,i gada.Aha,odpalam bez gazu,gazu dodaję tylko na rozgrzanym silniku.
mucha na osie

OSA M52-1965r.
VW T3 CARAVELLE-1981r.
ZAPOROŻEC ZAZ 968A-1976r.
Avatar użytkownika
mucha68
 
Posty: 493
Dołączył(a): sobota, 21 lutego 2009, 22:18
Lokalizacja: Legionowo

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez arthek » piątek, 13 maja 2011, 06:53

Faktycznie również prosto i bezstresowo.
U mnie w ten sposób odpalała za drugim, czasem trzecim razem.
Teraz, kiedy gaszę ją "ssaniem", rano wystarczy tylko raz kopnąć i silnik gada.
Tak jak u Ciebie , bez gazu .Gaz również otwieram tylko przy odpalaniu na ciepłym.
Osa M52 -65r, M52-63 r
Avatar użytkownika
arthek
 
Posty: 1798
Dołączył(a): wtorek, 21 kwietnia 2009, 21:45
Lokalizacja: TK

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez arthek » poniedziałek, 23 maja 2011, 09:11

Dziś mija 650 km po remoncie ( 58 dni jazdy)
Usterki:
- spalone jedno włókno w żarówce przedniego reflektora.
Doładowałem akumulator , bo miał już 5,8 V ( zamontowany mam mostek gretz'a)
Wymieniłem olej w skrzyni biegów.
Zalałem olej przekładniowy do skrzyni - 10W40 , skrzynia ma wyraźnie lżej.
Zauważyłem pierwsze wyraźne odbarwienia na kolanku wydechowym od hartmanna.
Fioletowo - żółte ,od cylindra zaraz za pierwszym zagięciem.
Osa M52 -65r, M52-63 r
Avatar użytkownika
arthek
 
Posty: 1798
Dołączył(a): wtorek, 21 kwietnia 2009, 21:45
Lokalizacja: TK

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez tomtom » niedziela, 30 października 2011, 08:26

Cześć,

remont i wszystkie związane z nim zabawy to jeden temat. Jak już dojdzie do jazdy, pierwsze przynajmniej kilkadziesiąt kilometrów to zawsze, bez względu na pojazd usterki, poprawki, regulacje.
Moja osiana gania już śmiało. Wszystko gra i buczy, ale...
- za niski poziom paliwa nie pozwalał na utrzymanie prędkości wyższych od 60-65km/godz. - poprawione
- przy wyższych prędkościach (obrotowych) któryś z elementów wpada w rezonans. Znalazłem na razie jedno źródło (dokręcone), ale pozostaje coś jeszcze. Tu stawiam na zbyt napiętą (dorabiana jest zbyt krótka!!!) linkę hamulca przedniego. Może mieliście podobne objawy? Chętnie "posłucham" spowiedzi :)
- prędkościomierz działa, licznik kilometrów niestety nie - regeneracja na pewno się przyda - w Wawie jest dobry specjalista od prędkościomierzy (kiedyś robiłem przedwojenny i działa do dzisiaj :))
- Prowadzenie przewodu paliwowego: w wielu osach widziałem, jak przewód paliwowy poprowadzony jest nad/pod wałkiem kopniaka/zmiany biegów: rozumiem, że jest to w miarę najprostsza droga, ale nie wydaje się speclajnie logiczna: zębatka i łańcuch urządzenia rozruchowego przewód może zerwać, lub przetrzeć. U siebie poprowadziłem za silnikiem w taki sposób, że przewód wychodzi do gaźnika koło górnego mocowania silnika. Widzę tu pewne problemy, ale na razie nie znam ciekawszego rozwiązania.
- regulacja gaźnika: u mnie niestety regulacja wolnych obrotów (skład mieszanki) wkręcony jest chyba całkowicie. Regeneracja jeszcze może nie, ale .. w razie czego w wielkopolsce jest naprawde dobry zakład regeneracji gaźników (ok 200-300zł i gaźnik jest skalibrowany na nowo - w przypadku osy najważniejsza jest regulacja wolych obrotów, pozostałe elementy można kupić).
- poluzowała się nakrętka mocująca zębatkę zdawczą silnika (lewy gwint). Loctite mam nadzieję rozwiąże to.
- pękła zapinka łańcucha, powodując jego rozpięcie - tu uwaga, bo jeśli nastąpi to w czasie jazdy jest to naprawdę poważna sprawa!
- najważniejszy i chyba najbardziej dokuczliwy objaw: przy prędkościach powyżej 60-65km/godz pojawiają się naprawdę spore drgania na prawym podnóżku (głównie) i kierownicy. Jest to na tyle dokuczliwe, że dłużej nie utrzymuję wyższych prędkości. Słyszałem, że Osiany miały taki charakter, chociaż nie bardzo chce mi się w to wierzyć. Widzę dwie potencjalne przyczyny, których jeszcze nie sprawdzałem: 1) ilość paliwa docierająca do silnika przy wyższych prędkościach (zbyt duża ilość powietrza, jak w przypadku rezerwy) powoduje bardzo "twardą" pracę silnika i drgania pojazdu; 2) tłumik Hartmanna (ktoś już pisał, że otwór wylotowy nie daje oryginalnego dźwięku), obawiam się, że przegrody mogą nie odpowiedać oryginałowi i albo powodują rezonans strugi gazu, lub ten sam efekt przegród - nie wiadomo, co gorsze. Czy ktoś spotkał się z podobnymi drganiami i ew jak je rozwiązał?

Poza tym jestem pozytywnie zaskoczony jazdami oską, tak dynamiką jak i zawieszeniem - moje obawy odnośnie zawieszenia na szczęście się nie potwierdziły i osiana nie klęka przy hamowaniu.
Chociaż.... wczoraj miałem unikalną możliwość uruchomienia prócz Osy mojej ukochanej dwucylindrowej przedwojennej 500tki. Na więcej niż po 3 km nie było mnie stać, ale.... stara miłość choć ostatnio nie ganiała specjalnie wiele, obudziła wszelkie nieco przytłumione osą uczucia. Sztywno, mniej ergonomicznie, ale ogień bez zmian :) Przesiadka na Owada nie budziła już tak spektakularnych uczuć, czego pewnie niektórzy nie zrozumieją :) Ale ja to zrozumiem :)
Osa wchodzi do eksploatacji obserwowanej :) z przytulnego garażu i towarzystwa starszych koleżanek trafia na parking. Ciekaw jestem jej codzienności :)

Będę zobowiązany za Wasze opinie odnośnie niektórych zagadnień technicznych.

Pozdrawiam serdecznie,
Tomasz

Osą w mrowisku zabytków :)
Avatar użytkownika
tomtom
 
Posty: 55
Dołączył(a): sobota, 16 kwietnia 2011, 23:01

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez bitels » niedziela, 30 października 2011, 08:35

tomtom napisał(a): moje obawy odnośnie zawieszenia na szczęście się nie potwierdziły i osiana nie klęka przy hamowaniu


Trudno z fizycznego punktu widzenia aby motocykl z wahaczem pchanym klękał przy hamowaniu. Oś obrotu wahacza jest przed osią koła i siły działające powodują podniesienie przodu do góry. :D
M 52 + Kilka innych polskich motocykli i motorowerów.
Avatar użytkownika
bitels
 
Posty: 590
Dołączył(a): sobota, 13 czerwca 2009, 19:08
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez tomtom » niedziela, 30 października 2011, 08:42

Bitels,

wybacz, ale jako praktykujący inżynier nie powdzielam Twojego zdania :) Kinetyka, rozkład sił + praktyka mówią co innego. A w Osie jest pchany wahacz? Popatrz, gdzie jest mocowanie do widełek a gdzie ośka koła :)

Pozdrawiam,
Tomasz

Osą w mrowisku zabytków :)
Avatar użytkownika
tomtom
 
Posty: 55
Dołączył(a): sobota, 16 kwietnia 2011, 23:01

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez towot » niedziela, 30 października 2011, 13:16

Inżynierem nie jestem i nie znam się na rozkładzie wektorów poszczególnych sił, ale przód mojej Osa przy hamowaniu "nurkuje", pewnie przez zbyt małą ilość oleju w amorach, ale to temat na długie wieczory poza sezonem. Odwrotnie jest w SHL-ce M11, która ma przedni wahacz wleczony i w czasie hamowania teoretycznie powinna podnosić się do góry.
towot
 
Posty: 1315
Dołączył(a): poniedziałek, 27 grudnia 2010, 21:52

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez Bandurko » niedziela, 30 października 2011, 18:08

NIe lubie takich dyskusji, ale postanowiłem coś od siebie dodać.
towot,
Akurat SHL M11 ma przedni wachacz pchany. Pierwsza jazda na M11 była dla mnie szokiem, bo nagle przód po wciśnieciu dźwigni hamulca podniósł mi się do góry, czego wogóle się nie spodziewałem. Długo zastanawialiśmy się jak to mozliwe (w rozmyślania zaangażowali się kumple ze studiów) i w końcu doszliśmy do wniosku, że z wahaczem o osi obrotu "za kołem" tak się to będzie zachowywało.
bites,
A OSA to ma wachacz wleczony z przodu (jeśli mi nie wierzysz to zerknij do instrukcji :)). Jest to jakby lustrzane odbicie tego co w M11, oś wahacza jest przed kołem. Przy takim układzie motocykl będzie nurkował, tym bardziej im "miększe" są przednie amortyzatory.
OSA M52 1963 i jeszcze kilka dwukołowych piękności na dokładkę
Avatar użytkownika
Bandurko
 
Posty: 316
Dołączył(a): czwartek, 19 lutego 2009, 17:58
Lokalizacja: Pakosław

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez towot » niedziela, 30 października 2011, 18:23

Kolego Bandurko, na swoje usprawiedliwienie muszę przypomnieć, że wcześniej już wspomniałem, że inżynierem nie jestem i oczywiście musiałem pomylić nazwy poszczególnych wahaczy. Resztę mojego głosu w dyskusji podtrzymuję i proszę o niski wymiar kary :(
towot
 
Posty: 1315
Dołączył(a): poniedziałek, 27 grudnia 2010, 21:52

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez mucha68 » środa, 2 listopada 2011, 21:21

Każda OSA przy hamowaniu nurkuje tak nawet pisali w książce,taki jej urok i trzeba się do tego przyzwyczaić :D
mucha na osie

OSA M52-1965r.
VW T3 CARAVELLE-1981r.
ZAPOROŻEC ZAZ 968A-1976r.
Avatar użytkownika
mucha68
 
Posty: 493
Dołączył(a): sobota, 21 lutego 2009, 22:18
Lokalizacja: Legionowo

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez bitels » piątek, 4 listopada 2011, 12:23

Rzeczywiście mój błąd jakoś jak to wszystko leży rozebrane albo jest pod blachami wygląda jak wahacz pchany.
Za dużo miałem kontaktu z pchaczami M11, gazela MZ Trophy jakoś na osę nigdy nie zwróciłem uwagi że wahacz się wlecze nie pcha :D
M 52 + Kilka innych polskich motocykli i motorowerów.
Avatar użytkownika
bitels
 
Posty: 590
Dołączył(a): sobota, 13 czerwca 2009, 19:08
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez Padza » niedziela, 6 listopada 2011, 20:26

Witam serdecznie
Parę razy do roku udaje się przewietrzyć maszynę i oprócz standardowych problemów niekontaktujących styków tylnej lampy, jest szczególnie dokuczliwy temat wibracji (ponoć zbyt dużych). Wibracje są nieprzyjemne od prędkości 60-65, a przy 75, to czuję jakby stado mrówek chodziło mi po stopach i rękach. Wyważałem wał, sprawdzałem 3 magneta i wibracje wciąż są.

A tak z trasy, to pewnego razu też podjąłem współzawodnictwo ze współczesnym skuterem (tj. podniosłem rzuconą rękawicę) i na światłach był bez szans, a Vmax też miał słabszą... :lol:
Avatar użytkownika
Padza
 
Posty: 36
Dołączył(a): środa, 12 sierpnia 2009, 12:14
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jeżdżę Osą

Postprzez tomtom » poniedziałek, 7 listopada 2011, 08:15

Wibracje - wywaa
    e
Tomasz

Osą w mrowisku zabytków :)
Avatar użytkownika
tomtom
 
Posty: 55
Dołączył(a): sobota, 16 kwietnia 2011, 23:01

Następna strona

Powrót do Ogólnie o Osie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron