Osę kupiłem po tym jak zaraził mnie mój znajomy. Pierwsza jazda u niego na działce. Piękny wekend majowy. Las polana wyboista droga. Skuter płynie a nie jedzie po tych terenach. Zakochałem się. Po porocie do domu szybkim krokiem do komputera i klik - 3 godziny do końca aukcji. Sprzęt do remonu w miarę kompletny trochę zmęczony z niekompletną dokumentacją ale ogromnie upragniony. Parę minut przed końcem aukcji raz jeszcze klik dla pewności że nikt nie przebije mojej oferty. No i jest wygrałem. Parędni później jestem w Sosnowcu i odbieram Osę. Stan oczywiście gorszy od opisywanego i widocznego na zdjęciach ale to już nie ma znaczenia.
Dalej to już 1,5 roku wyjęte z życia. Każda wolna chwila i nie tylko to czas poświęcony na pracę remontowe, poszukiwanie brakujących części na bazarkach i w necie oraz zakupy. Dorwałem od znajomego oryginalną instrukcję i katalog części które skserowałem i według nich dobierałem nawet najmniejszą śrubkę. Przydały się jak diabli. Ułatwiły i uprzyjemniły renowację. Nowe części z epoki kupowałem bez zastanowienia. Trafiały się częściej niż obecnie mimo że minęło niewiele czasu od ukończenia praca. Silnik dostał drugie życie. W zasadzie nowe wnętrzności. Rama i jej elementy zostały wypiaskowane i polakierowane proszkowo. Nadwozie wyspawane zagruntowane i polakierowane w dwóch kolorach (tu sprawa sporna oczywiście ale to był wybór - nasz wybór mój i przyszłej żonki - takie nasze "dziecko"). Zabawa z laminatem nie należała do przyjemnych bo taplanie się w masie żywicznej przyprawiała mnie o bolączkę. Myślęże wyszło nieźle. Kompletnie nowa elektryka i jej elementy. Chromu trafiły do zaufanego zakładu który jak zwykle nie zawiódł i przygotował wszystko perfekcyjnie. Zabawy było co nie miara z elementami ozdobnymi. Trzeba było szukać fachoców chętnych na zabawę ze znalem. Udało się. Wszystkie kratki wlotu powietrza oraz grzebienie błotnika są jak nowe.
Uwaga trzeba wspomnieć że niezliczoną ilość razy odwiedzałem tokarzy którzy wielokrotnie odmawiali współpracy ze mną mojąc dość żabawy w detalistów. No ale udało się dorobićdotoczyć wszystko co trzeba.
Nie obeszło się od pomyłek i błędów ale w ogólnym rozrachunku nie liczyły się to dla mnie wcale. Od uruchomnienia Osy wiele rzeczy poprawiłem i doprowadziłem do ładu. Cieszy oko i daję frajdę z jazdy.
Niestety zaliczyłem tylko jeden rajd no ale z ogromnym sukcesem
A wyrzuciłem z siebie trochę. Miło było powspominać i przejść przez to raz jeszcze w ekspresowym tempie bez wdawania się w szczegóły.
Efekty można zobaczyć na zdjęciach. Życzę Wszystkim forumowiczą powodzenia w remontach i ogromnej przyjemności z późniejszego użytkowania. Pzdr









