Osa, którą posiadam jest ze mną od już ponad 20 lat (sam nie mogę w to uwierzyć). Dostała się w moje ręce przez przypadek. Po prostu kumpel wuja nie miał gdzie umieścić jej na czas remontu garażu i uzgodnił z moim ojczulkiem, że będzie przechowana kilka miesięcy w naszych garażach. No i zaczęło się - zauroczenie. Moja reakcja (kłopoty ze snem, otępiały wzrok i tym podobne) spowodowały, że przeszła na moją własność. Cena: obietnica, że będę o Nią dbał.
Początki trudne - jak już odpaliła - jazda po okolicznych polach.
Po kilku latach mały remoncik, który jednak pozwolił na rejestrację. Wyszło tak.
