Już poczyniłem pierwszy krok - wyciągnąłem ramę z kanału w garażu
Swoją oskę kupiłem w 2001 roku , od razu udało mi się ją odpalić i trochę nią pojeździć po polnych drogach
Lecz z braku miejsca garażu zmuszony byłem ją rozebrać ją na części pierwsze spakować do pudełek i schować do piwnicy. W miedzy czasie trafiła się druga osa ,którą wyremontowałem szybciej, cel był to co na niej zarobie będzie przeznaczone na uzupełnienie braków tej pierwszej. Tak się stało osa była skompletowana w 99% w większości w rzeczy nowe ze starych zapasów . Lecz potem w 2006 stało się nieszczęście piwnicę w,której miałem rozebrane ,posortowane trzy motocykle do remontu strawił pożar. Wszystkie elementy z trzech motocykli posortowane w pudełkach zamieniły się w puzzle,dodatkowo posklejane tym co pozostało z stopionych elementów z tworzywa i gumy...
Wszystko w jednej kupie przewiozłem do nowego garażu i tak leżało to do dziś,ale teraz na urlopie biorę się za sortowanie.
Większość straconych bezpowrotnie elementów udało mi się już nabyć,ale wszystko to wymagało poświęcenia nowych niemałych nakładów pieniężnych no i oczywiście czasu. Przykładowo zasuwkę stacyjki szukałem ponad dwa lata.Dodatkowo w międzyczasie inwestowałam bardziej w sprzęt warsztatowy do garażu wiec remont się oddalał.
Lecz wizja warszawskiego zlotu dodała mi nowych chęci.
Skany fotek z października 2001 osa zaraz po zakupie:














